W obronie Papieża Franciszka (cz.2)

Moim skromnym zdaniem to właśnie dzięki takim gestom jak owo „zdradzieckie” obmycie stóp Papież Franciszek daje właśnie najlepsze świadectwo tego, czym tak naprawdę jest Katolicyzm.

W piękny i prosty i co bardzo ważne zrozumiały dla każdego człowieka sposób, przez takie właśnie przykładowe „poniżenie się pokazuje, na czym polega wyższość nauki Jezusa Chrystusa nad każdą inną…

To w wymiarze religijnym i społecznym, ale Ojciec Święty przecież swymi gestami wobec Muzułmanów dokonał jeszcze innej bardzo ważnej rzeczy, której nikt zdaje mi się, nie zauważył…

Nikt o tym nie mówi, ale to przecież głównie właśnie Papież Franciszek i to w tak prosty sposób rozbroił sprytnie zastawioną na Kościół, ale tak naprawdę na nas wszystkich bombę-pułapkę, której wybuch miał rzucić Chrześcijan i Muzułmanów przeciwko sobie, abyśmy wykrwawili się nawzajem w straszliwej wojnie, której zwycięzcą nie byłaby ani jedna, ani druga strona, ale jakaś trzecia siła, z pewnością służąca samemu szatanowi…

Zadajmy sobie proste pytanie: czyż diabłu nie zależy między innymi właśnie na tym, aby ubyło na świecie wyznawców dwóch największych religii monoteistycznych?

No właśnie…

Gdyby do takiej „Trzeciej Wojny Światowej doszło, to tak jak w przypadku Drugiej, nie tylko zginęłyby już nawet nie miliony, a pewnie i z miliard ludzi, ale dałaby ona diabłu znakomity „dowód na to, żeby przekonać pozostałych przy życiu, że „wszelkie religie służą tylko zniszczeniu i złu…

Karmiłby tym kłamstwem ocalałych w podobny sposób jak dziś karmi całe powojenne pokolenia „pacyfizmem i „tolerancją wykorzeniając męstwo z naszych serc i zdrowy rozsądek z naszych rozumów…

Mógłby wtedy szatan spełnić swoje chyba ostateczne „marzenie i jeszcze szybciej i łatwiej wprowadzić kult nowej globalnej„religii”, w której już nie będzie ani słowa o Bogu…

Od tego dla wielu „ekspertów” z części „prawej” strony „poddańczego” i „zdradzieckiego” gestu mijają już dziś trzy lata, a żaden z nich jakoś tak ważnego faktu nie zauważył…

Żaden tym bardziej więc Papieżowi nie podziękował…

Na szczęście Ojciec Święty nie skupia się na atakach, a na działaniu i swym duchowym przywództwem, które nie tylko przejawia się w słowach, ale właśnie w konkretnych czynach i gestach, cały czas daje świadectwo, przez co zyskał sobie szacunek wśród wielu przywódców świata włącznie z tymi… Muzułmańskimi.

Wystarczy oglądnąć w całości, a nie po fragmentach czy zmontowane relacje z wizyt, czy to przywódców krajów w Watykanie, czy wizyt Papieża w innych krajach, aby zobaczyć na własne oczy, jak Ten daje świadectwo i sieje ziarno Słowa Bożego w wielu niedostępnych wcześniej miejscach co daj Boże, przyczyni się do nawrócenia wielu w krajach, w których jeszcze parę lat temu było to tylko marzeniem…

Każdy normalny człowiek niezależnie od rodzaju swego obecnego wyznania, jest podatny na świadectwo naśladowców Pana Jezusa…

Tak jak pisałem w jednym ze swoich pierwszych tekstów, nie oznacza to oczywiście, że nie ma zagrożenia, że nie przyjdzie nam, nie daj Boże i stanąć kiedyś zbrojnie w obronie naszych wartości i Ojczyzny, ale póki co, a cały czas jest to możliwe, należy sięgać po wszystkie inne możliwe środki w tym przede wszystkim po właśnie przykład z samego naszego Mistrza, Pana Jezusa.

Pamiętajmy, że przez świat nie tylko przetacza się neomarksizm, ale i neopogaństwo!

Ludzie, których dziadkowie byli jeszcze Chrześcijanami, dziś nie tylko nie mają pojęcia, czym jest Chrześcijaństwo, ale zostali już tak zaorani, że drwią i śmieją się z Wiary, dzięki której właśnie ich dziadkowie zbudowali dobrobyt i porządek, który dziś trwonią i niszczą…

…bo systematycznie, każdego dnia zataja się przed nimi, przekłamuje, obrzydza, wyśmiewa i w końcu straszy tym Jedynym Prawdziwym właśnie Lekarstwem, które mogłoby im pomóc…

Dlatego właśnie głównym zadaniem Ojca Świętego jest przede wszystkim niesienie Dobrej Nowiny?

Czy czyniąc to Franciszek, zapomina jednak o staniu także na straży Nauki Pana Jezusa?

No chyba nie bo właśnie stara się jednocześnie, aby często „zagorzali” Katolicy, którzy nagle uczą się i dobrze modlitw po łacinie, nie zapomnieli jednak, że Nauka Pana Jezusa jest przede wszystkim w miłowaniu Pana Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem oraz miłowaniu, a nie baniu się czy nienawidzeniu bliźniego swego jak siebie samego…

Oczywiście nie można mylić otwartego serca z „tolerancją ani miłości bliźniego z akceptacją grzechu, ale nie można także mylić otwartego serca ze „zdradą i miłości bliźniego z „poniżaniem się.

Właśnie dlatego Papież Franciszek jak dla mnie wspaniałym Papieżem, bo wielokrotnie dał zasłużonego „prztyczka” zarówno „ultrasom z lewej, jak i „prawej strony i to chyba tak bardzo ich wkurza…

Wracając jednak do meritum…

…tak oto po zaledwie dwóch latach od wydawałoby się nieuniknionego konfliktu ze światem Islamu, Biskup Rzymu przybył niedawno, niczym Apostoł, na „nowy, stary ląd” doprowadzając do pierwszej w historii wizyty na Półwyspie Arabskim, aby zadbać o pokój, wspólny szacunek, braterstwo i w najlepszy chyba sposób rozpocząć „nową pielgrzymkę na stary ląd”…

Przecież to oczywiste i logiczne, że właśnie w ten sposób Papież Franciszek popsuł plany wielu złym ludziom i organizacjom, zarówno tym z lewa Globu jaki i z prawa…

…i to właśnie między innymi dlatego nakręcają na Niego taką nagonkę…

Koniec części drugiej.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, nasz jedyny Zbawiciel!

18-31.03.2019, Tomasz Stachura

OBRAZEK WYRÓŻNIONY: Papież Franciszek, Flickr, Long Thien

Dodaj komentarz