O Panu Januszu Korwin-Mikkem

Kochani Bracia i Siostry,

wybory za pasem więc postanowiłem podzielić się z Wami moją opinią na temat niektórych postaci z naszej sceny politycznej.

Dziś będzie o Panu Januszu Korwin-Mikkem.

Gotowi?

No to zaczynamy!

Pan Wojciech Cejrowski nazwał kiedyś Pana Janusza geniuszem, który jednocześnie jest… wariatem.

Moim skromnym jednak zdaniem Pan Korwin-Mikke nie jest ani geniuszem, ani wariatem.

Kim więc jest?

Głównie i przede wszystkim Pan Mikke jest propagatorem li-ber-tar-ia-niz-mu.

Bez wdawania się teraz w definiowanie czy historię samego ruchu oraz spór o to, czy w wykonaniu Pana Janusza tak naprawdę jest to libertarianizm, czy libertynizm, to tak naprawdę jest to ideologia która pod szczytnymi hasełkami walki o „wolność” koniec końców promuje anarchizm i… kradzież.

Ale jak to?

Już tłumaczę.

Libertariański przekaz Pana Janusza skierowany jest głównie do dwóch grup ludzi.

Pierwszą tworzą ci, którzy z przeróżnych przyczyn uważają, że ciągle przez coś są czy to ograniczani, czy wręcz represjonowani. Chodzi tu oczywiście także o wpływ innych ludzi, ale w szczególności i głównie o… własne państwo. Nikt, a już w szczególności nie nawet własne państwo, według tej grupy ludzi, nie ma prawa im ani niczego zabierać, ani niczego dyktować, ani tym bardziej ograniczać, a już na pewno nie zabraniać.

Każdy, choć odrobinę trzeźwo myślący człowiek od razu zauważy, że nie chodzi tu o żadną „wolność” a o po prostu zwykłą… samowolkę.

Samowolkę, w której tak naprawdę rządzą nie ci, których Pan Mikke nabiera, ale wszelkiego rodzaju mafie, począwszy od tych „lokalnych” po te globalne. Czy będą to korporacje, czy tajne zrzeszenia, nie ma tu większej różnicy.

Jedynymi siłami, które mogą nas przed tymi wszystkimi mafiami obronić są państwo i Kościół Katolicki.

Dobrze, ale wróćmy do tematu.

Tak więc sa-mo-wol-ka.

Czy nie brzmi to wszystko podobnie do Owsiakowego… „róbta, co chceta”?

No dobrze, ale przecież Pan Korwin-Mikke to „najbardziej prawicowy” polityk w Polsce a Jerzy Owsiak to ktoś po zupełnie drugiej stronie?!

No więc jak to jest?

Wiem, że to duże uproszczenie, ale tak naprawdę obaj Panowie to tak na prawdę dwie strony tego samego… medalu.

Cel mają taki sam, tylko dochodzą do niego z dwóch, na pozór, przeciwstawnych kierunków.

Bardzo podobnie jest z komunizmem i współczesnym „kapitalizmem”.

No dobrze, ale idźmy dalej.

Drugą grupą docelową przekazu Pana Korwin-Mikkego są ludzie, którzy chcieliby się w po prostu w leniwy sposób, bo nie przy pomocy ciężkiej i zasłużonej pracy, szybko i bardzo łatwo wzbogacić, nie dbając przy tym o to, czy zrobiliby to, oszukując choćby i milion ludzi, czy po prostu najzwyczajniej w świecie ich okradając. Pokusą tą omamiono już w dzisiejszych czasach praktycznie wszystkie grupy społeczne, więc ciężko tu zarysować jakąś reprezentatywną grupę, ale powiedziałbym, że są to głównie 15-40 latkowie, którzy, albo co dopiero przestali być całkowicie utrzymywani przez swoich rodziców, albo są wszelkiego rodzaju „wielkimi ekonomistami”, którzy „zarabiają” głównie na zakładach bukmacherskich, a którzy w znakomitej większości w swych życiach nie tylko nigdy nie prowadzili choćby warzywniaka, ale przede wszystkim nigdy nie dali drugiej osobie pracy, co nauczyłoby ich choć trochę… odpowiedzialności za innych a w konsekwencji… wyleczyło z nomen omen korwinizmu.

Tak więc w pierwszym wypadku Pan Korwin-Mikke i jego uczniowie, kryjąc się za szczytnymi hasłami walki o wolność, tak naprawdę promują najzwyklejszą w świecie samowolkę, która w konsekwencji promuje i prowadzi do anarchizacji naszego świata, a w drugim, cwaniactwo, egocentryzm i chęć łatwego zysku, czyli tak naprawdę koniec końców promocję… kradzieży.

Czyż taka postawa nie jest groźna nie tylko dla państwa polskiego, ale i każdego z nas?

Pewnie, że jest.

Biedni ludzie, którzy nabierają się na „wolność”, którą obiecują im ludzie pokroju Pana Mikkego, nie zdają sobie sprawy, że nie chodzi tu o żadną wolność a po prostu osłabienie państw ku właśnie uciesze współczesny magnatów, wielkich mafii, globalnych korporacji i wszelkich innych jeszcze sił, którzy przy tym wszystkim kombinują z samym diabłem, który za tym wszystkim stoi.

Niech każdy, kto broni tego, co głosi Pan Janusz, zada sobie naprawdę proste pytanie: kto zapewni zwykłym ludziom, a więc 99% z nas, ochronę przed tymi, którzy nie tylko są silniejsi fizycznie, ale i finansowo, prawnie, medialnie itd.?

Co może tylko powstrzymać egocentryzm, chciwość, próżność, pychę, zawiść itd.?

Tylko państwo i tylko Kościół Katolicki.

No właśnie.

Nie muszę oczywiście wspominać, że wszystkie te ideologie oparte na pseudo-wolności to pomysł… masoński, co łatwo każdy może sobie sprawdzić w podręcznikach do historii.

No dobrze, no więc czemu w ogóle taki, wspomniany wcześniej, Pan Wojciech Cejrowski popiera Pana Janusza Korwin-Mikkego i na przykład ostatnio nawet i Konfederację?

Bo sam jest… li-ber-tar-ia-ni-nem.

Dziwne też, że Panu Braunowi, płomiennemu obrońcy wiary katolickiej, fakty te też jakoś nie przeszkadzają, tym bardziej że sam np. oskarża o kolaboracje i w ogóle bycie masonem na przykład… śp. Pana Jana Olszewskiego.

Dobrze, ale na razie zostawmy Panów Cejrowskiego i Brauna i wróćmy do naszego Pana Janusza.

Z czego znany jest jeszcze Pan Janusz?

Wielu jego wielbicieli podziwia go za wiedzę oraz niebywały ponoć… intelekt.

Wyznawcy Pana Janusza (ale i nie tylko) w szczególności uwielbiają go za tzw. „masakry” czy też inaczej tzw „zaorania”, w których to niby „miażdży” on swoją niespotykaną inteligencją swoich oponentów.

Do tego Pan Janusz jest również bardzo znany ze znajomości niezliczonej liczby przeróżnych anegdotek i aforyzmów, no i oczywiście wielu licznych kontrowersyjnych wypowiedzi.

Wszystko na pierwszy rzut „uchem” brzmi atrakcyjnie i rzeczywiście może się podobać, ale problem polega na tym, że poza owymi kontrowersyjnymi hasełkami Pan Janusz tak naprawdę… nie ma nam nic innego do zaoferowania, poza oczywiście wspomnianym li-ber-tar-ia-niz-mem.

Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie „masakry”, anegdotki i aforyzmy Pana Korwin-Mikkego są nielogiczne lub złe. Pewnym plusem jest w nich to, że mogą na przykład posłużyć jako pewnego rodzaju substytut nieodbywających się w dzisiejszych szkołach (ani nawet uniwersytetach!) lekcji logiki czy choćby retoryki.

Obawiam się jednak, że i jeśli nawet, to jest to jedyny plus Pana Janusza…

Zapewne wielu od razu pomyśli: dlaczego w sumie jestem taki upierdliwy? Przecież wiadomo, że Pan Janusz już taki jest i każdy się do tego już w sumie przyzwyczaił…

No właśnie o to chodzi…

No ale jak to?

Już tłumaczę!

Czepiam się Pana Mikke, bo od poważnego polityka powinniśmy wymagać więcej niż pamięci i umiejętności popisywania się chwytliwymi hasełkami.

Większość powiedzeń i złotych myśli, z samej swojej natury, brzmi prawdziwie i jest chwytliwa. Każdy także, nawet nastolatek, może się ich tak naprawdę z łatwością nauczyć, aby choćby imponować swoim koleżankom.

I tym na pewno Pan Janusz imponuje młodzieży.

Tu, nie ma co nawet zaprzeczać.

Od polityka jednak wymagam poważnych działań i projektów, a nie nawet najzaje***ych „masakr”, którymi omamia właśnie około 5% elektoratu, a już o odpowiedzialności za swoje czyny i za ten elektorat nie wspomnę…

Tymczasem Pan Janusz nie tylko, gdy ktokolwiek z jego rozmówców próbuje naprawdę poważnie podejść do tematu, ciągle tylko ucieka w te swoje powtarzające się co jakiś czas cytaty i anegdotki, ale i swymi niegodnymi poważnego polityka słowami, od wielu już lat nie tylko „zaorywuje” nam młodzież, ale także skutecznie… niszczy cały wysiłek często naprawdę oddanych sprawie ludzi z prawej, patriotycznej strony, po której sam się stawia, a niekoniecznie tak naprawdę sam jest…

Co więcej, Pan Mikke nie tylko działa na szkodę wewnątrz, ale i na zewnątrz naszej Ojczyzny.

Nie wiem, czy jest to wina jakiegoś braku w inteligencji emocjonalnej, czy po prostu zwykłej pychy lub głupoty, ale takim choćby jednym żałosnym występem jak na przykład w niesławnym programie Good Morning Britain, Pan Janusz wyrządził więcej szkód wizerunkowi Polski a więc nam wszystkim niż jakikolwiek inny aktywny polityk.

A wystarczałoby do rozmowy z BBC wystawić na przykład profesora Legutko i ten cały Morgan już tak łatwo by też sam nie cwaniakował.

No, ale Pan Janusz, gdy tylko ma okazję, to pcha się gdzie może, trwoniąc w ten sposób ciężką pracę wielu ludzi, tłumacząc oczywiście, że chodzi mu tylko o chęć dotarcia jego poglądów do większej ilości ludzi…

No właśnie…

Dlatego na przykład Pan Janusz tak często jakby nie patrzyć występuje w jednej z największych stacji komercyjnych w naszym kraju mimo, że ta, na pozór, stoi po drugiej stronie barykady.

Wszystko zaczyna układać się w logiczną całość – co nie?

Gdyby Pan Korwin-Mikke i jego wychowankowie głosili sobie te wszystkie rzeczy na jakimś prywatnym uniwersytecie, to jeszcze byłoby pół biedy (choć tak naprawdę to ma on już od dawna swój uniwersytet, tylko po prostu wirtualny, na którym wyhodował już setki tysięcy adeptów), ale Ci ludzie pchają się do polityki, a w polityce, w tej profesjonalnej i poważnej oczywiście, a którą chcemy przecież przywrócić, nie powinno być miejsca na tak, mówiąc dyplomatycznie, nieodpowiedzialnych ludzi.

Nie mam racji?

Powtórzę, bo to bardzo ważne:

Żyjemy w czasach, w których nawet komicy wygrywają wybory, więc jeśli cokolwiek w Polsce ma się zmienić na lepsze, to sami musimy tak robić, aby osoby niepoważne w polityce miejsca nie miały.

Nawet jeśli stały się już wręcz krajowym folklorem.

Koniec i kropka.

Non possumus!

Jeśli będziemy sobie tłumaczyć, że takie jest społeczeństwo, że dziś wszędzie się przecież już wykorzystuje do polityki przeróżnych celebrytów, sportowców itd. to zapomnijmy w ogóle o wielkiej Polsce.

Po prostu od razu dajmy sobie spokój.

Oczywiście od razu wielu znajdzie się ludzi, którzy powiedzą, że to społeczeństwo jest przecież ogłupione i inaczej się nie da.

Tak, społeczeństwo jest ogłupione, dlatego trzeba je od-ogłupić, a nie jeszcze bardziej ogłupiać utrzymując i przyzwyczajać do zwykłego… cyrku, a nie polityki.

Poza tym nawet najpoważniejszy, ale profesjonalny polityk z łatwością znajdzie sposób, aby przemówić i zyskać sobie poparcie wśród prostych ludzi.

To w kwestii tego, co Pan Korwin-Mikke głosi.

Na tym w sumie chciałem skończyć, ale niestety muszę poruszyć jeszcze temat tego, jak Pan Janusz Korwin-Mikke żyje.

Nie jestem zwolennikiem tabloidyzacji życia, wręcz przeciwnie jestem za absolutnym poszanowania prywatności.

Większość tabloidów powinna już dawno „wylądować w więzieniu” (wiem, wiem, to zdanie jest niepoprawne) i nie mówię tu o żałosnym i niczego nie zmieniającym procesie wymiany naczelnego.

Jako Katolik muszę jednak też patrzeć na to, jak ktoś żyje.

Jako że Pan Janusz zbytnio się z tym sam nawet nie kryje, to, ze znalezieniem informacji na temat jego życia prywatnego, nie ma problemów.

Nie zamierzam tu wchodzić w szczegóły, bo chyba większość ludzi wie jaka moralność cechuje Pana Janusza.

Oczywiście to jak ktoś mieni się na zewnątrz, nie musi zawsze być jednoznaczne z tym, jak żyje za kotarą, ale tu nawet sam Pan Janusz nie ukrywa, że chyba wszelkie zasady związane z choćby na przykład sakramentem małżeństwa ma najzwyczajniej po prostu gdzieś…

Czy jeśli ktoś wobec najbliższych zachowuje się w ten sposób, to czy będzie się lepiej zachowywał wobec nas wszystkich, tym bardziej, gdy zostanie rządzącym politykiem?

Oczywiście liberałowie od razu powiedzą, że skoro żona Pana Janusza nie ma nic naprzeciwko to…

…to tak to właśnie z liberałami jest…

W ten sposób jasno widać że, Pan Janusz, i tu chyba nikt nie ma wątpliwości, samą nawet wiarę katolicką traktuje, jak na to wygląda, co najwyżej tylko jako narzędzie do pozyskiwania i utrzymania sobie elektoratu.

Myślę, że jako obrońca wolności słowa, Pan Janusz, tym bardziej się nie obrazi, gdy dodam jeszcze parę słów na Jego temat już zupełnie tylko od siebie.

Otóż osobiście uważam, oczywiście jest to tylko „wolna myśl” niepodparta żadnymi dowodami, że Pan Janusz Korwin-Mikke przejawia niestety objawy najzwyklejszego w świecie nar-cyz-mu.

Człowieka, który po prostu non stop potrzebuje być czy to w centrum uwagi, czy w świetle fleszy, czy też pełnić jakąś ważną (w swoim przekonaniu) rolę.

Mam kolegę, który ma bardzo podobny charakter jak Pan Janusz a który, oczywiście, jest jego wielkim… fanem.

Podsumowując, z całym szacunkiem i jakąś taką nawet mimo wszystko pewną sympatią, Pan Janusz Korwin-Mikke jest według mnie politykiem całkowicie niegodnym zaufania, bo jako zupełnie nieodpowiedzialny człowiek, przez całe lata swojej kariery politycznej promuje antypolską i antykatolicką ideologię, która pod szczytnymi hasłami, tak naprawdę przemyca anarchizm, egoizm i złodziejstwo, wyrządzając wiele szkód nie tylko polskiej prawicy, ale i całej naszej Ojczyźnie.

Wszystkim życzę spokojnego podejścia do tego całego cyrku, w który wszystkich nas chce się wkręcić przed wyborami.

Polecam jak ostatnio spacery, które pozwalają nie tylko odpocząć, ale i nabrać dystansu do tego wszystkiego oraz przemyśleć roztropnie i bez emocji to na kogo niebawem zagłosujemy.

Z Bogiem!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, nasz jedyny Zbawiciel!

2019.05.12, Tomasz Stachura

OBRAZEK WYRÓŻNIONY:

https://pbs.twimg.com/media/D0cii1-U8AIpR4d.jpg:large

Adrian Grycuk https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Janusz_Korwin-Mikke#/media/File:Janusz_Korwin-Mikke_Sejm_2016.JPG

Dodaj komentarz